Category

Uncategorized

Category

Sucre — galeria zdjęć z podróży dookoła świata

Gdy­by nie nie­spo­dzie­wa­ny zbieg oko­licz­no­ści pod­czas naszej podró­ży, to nie odwie­dzi­li­by­śmy Sucre w Boli­wii. Pod­czas naszej wizy­ty w Argen­ty­nie chcie­li­śmy prze­do­stać się do Chi­le, jed­nak z powo­du dużych opa­dów śnie­gu prze­kro­cze­nie gra­ni­cy nie było moż­li­we. Wów­czas zde­cy­do­wa­li­śmy się na powrót do Peru ponow­nie przez Boli­wię, jed­nak tym razem odwie­dza­jąc po dro­dze rów­nież Sucre.

Mancora — zasłużony odpoczynek

Po 58 dniach podró­ży w koń­cu zawi­ta­li­śmy do miej­sca tak bar­dzo wycze­ki­wa­ne­go przez nasze małe pocie­chy. Pomi­mo tego, że już wcze­śniej byli­śmy nad oce­anem w Peru, to jed­nak warun­ki nie były sprzy­ja­ją­ce do odpo­wied­nie­go wypo­czyn­ku i zabaw w wodzie. Tym razem mogli­śmy powie­dzieć dzie­cia­kom, że w koń­cu będą mogły posza­leć. I tak wła­śnie było. Rado­ści dzie­ci i naszej nie było końca.

Radość na plaży
Radość na plaży

Pierw­szy dzień upły­nął­by nam wspa­nia­le gdy­by nie jeden mały niu­an­sik. Oka­za­ło się, że hostel w któ­rym mie­li­śmy spać miał szpa­ry w oknach i drzwiach, co skut­ko­wa­ło dużą ilo­ścią koma­rów i inne­go robac­twa. Kie­dy tyl­ko się zorien­to­wa­li­śmy natych­miast poszu­ka­li­śmy inne­go hoste­lu — tym razem droż­sze­go, ale jed­nak nie posia­da­ją­ce­go takich “cudów”.  W Man­co­rze panu­je den­ga, więc z koma­ra­mi lepiej nie zadzie­rać. Co do robacz­ków, to są ich tysią­ce — nazy­wa­ją się gril­lo i są z rodzi­ny świersz­czo­wa­tych. Poni­żej zdję­cie, jakie zro­bi­li­śmy rano po wsta­niu w hotelu.

Świerszcze
Świersz­cze

W Man­co­rze posta­no­wi­li­śmy spró­bo­wać rów­nież lokal­ne cevi­che. Tym razem nie wybra­li­śmy się jak zwy­kle na mer­ca­do, lecz uda­li­śmy się do pole­ca­nej przez miej­sco­wych restau­ra­cji — jed­nym sło­wem zasza­le­li­śmy. Efekt był jed­nak taki, że sma­kiem nie odbie­ga­ło od tego z mer­ca­do w innych miej­sco­wo­ściach — było dobre, ale nie aż tak, żeby iść do restau­ra­cji i zapła­cić czte­ry razy więcej…

Ceviche
Cevi­che Mancora

 

Polskie śniadanie dla dzieci

Jakiś czas temu zosta­li­śmy popro­sze­ni przez japoń­skie cza­so­pi­smo FQ Maga­zi­ne o infor­ma­cje na temat tego co pol­skie dzie­ci jedzą na śnia­da­nie. Oprócz naszych odpo­wie­dzi w arty­ku­le zna­la­zło się jeszcze…

Czytaj dalej

Achal­ci­che to mia­sto w połu­dnio­wo-zachod­niej czę­ści Gru­zji. W dużej czę­ści zamiesz­ki­wa­ne przez Ormian, któ­rzy sta­no­wią ponad 35% popu­la­cji mia­sta.  Głów­ną atrak­cją jest tam odre­stau­ro­wa­na  w latach 2011–2012 twier­dza Raba­ti z…

Czytaj dalej

Dawid Garedża — Gruzja i Azerbejdżan

Dawid Gare­dża, to jed­no z naj­bar­dziej zna­czą­cych  miejsc w histo­rii Gru­zji. Jest to kom­pleks kil­ku­na­stu mona­sty­rów roz­rzu­co­nych po roz­le­głym obsza­rze i oto­czo­nych wyjąt­ko­wo cie­ka­wym pustyn­no-ksie­ży­co­wym kra­jo­bra­zem, któ­ry wio­sną cały się zazielenia.

Kolony CRC Kostaryka

Czym pła­cić w Kosta­ry­ce W Kosta­ry­ce może­my pła­cić lokal­ną walu­tą — kolo­na­mi skrót CRC, sym­bol ₡ lub ame­ry­kań­ski­mi dola­ra­mi USD. Pła­cąc dola­ra­mi jeste­śmy strat­ni kil­ka pro­cent, gdyż kurs…

Czytaj dalej

Chińskie Wesele

Ślub, na któ­ry zosta­li­śmy zapro­sze­ni był śubem chiń­sko pol­skim. Pan­na Mło­da była Chin­ką, Pan Mło­dy …Pola­kiem 🙂 Wese­le róż­ni­ło się od pol­skie­go w bar­dzo wie­lu aspek­tach, a mówiąc ina­czej, było do nie­go podob­ne w zale­d­wie kilku.

Jako goście od stro­ny Pana Mło­de­go z same­go rana (7 rano) uda­li­śmy się pod drzwi Pan­ny Mło­dej. Przed jej rodzin­nym miesz­ka­niem zosta­li­śmy przy­wi­ta­ni śnia­da­niem — napo­je, kanap­ki itp.

Mieszkanie chińskiej panny młodej

Po paru­dzie­się­ciu minu­tach, kie­dy Pan­na Mło­da była już goto­wa na przyj­ście Pana Mło­de­go, zja­wił się on ze swo­imi druż­ba­mi.  Po przyj­ściu musiał oznaj­mić głów­nej druch­nie w jakim celu przy­szedł, a następ­nie poka­zać, że wart jest Pan­ny Mło­dej — Candy.

Drużby Pana Młodego

Pan Mło­dy — Bar­tek, musiał nie tyl­ko poka­zać, że jego port­fel jest zasob­ny, ale rów­nież, a może przede wszyst­kim powi­nien umieć się bawić, co mógł zapre­zen­to­wać wyko­nu­jąc przy­go­to­wa­ne przez Can­dy i jej druch­ny inte­re­su­ją­ce  zabawy.

Zabawy przed mieszkaniem Panny Młodej

A po zaba­wach czas na osta­nie rozrachunki…

Panna Młoda sprzedana

Sko­ro Pan­na Mło­da sprze­da­na, to teraz przy­szedł czas na tra­dy­cyj­ne obrząd­ki chiń­skie i pol­skie, czy­li cere­mo­nia picia her­ba­ty oraz nasze pol­skie błogosławieństwo.

Ceremonia picia herbaty podczas chińskiego ślubu

Następ­nym punk­tem i chy­ba naj­waż­niej­szym był Urząd Sta­nu Cywil­ne­go, dokąd uda­li­śmy się wyna­ję­tym pię­tro­wym angiel­skim auto­bu­sem. Cere­mo­nia była bar­dzo uro­czy­sta i cie­ka­wa. Nie moż­na było robić zdjęć, co uwa­żam za abso­lut­ny plus, gdyż w przy­pad­ku tak waż­nej chwi­li w zupeł­no­ści wystar­czył pro­fe­sjo­nal­ny foto­graf. Nasza Oliw­ka jako jed­na z trzech dziew­czy­nek  szła chwi­lę przed Pan­ną Mło­da, zanim ta dołą­czy­ła do swo­je­go wybra­ne­go. Po cere­mo­nii przy­szedł czas na zdję­cia, któ­rych było “tysią­ce” — raz kobie­ty, raz męż­czyź­ni, potem dzie­ci, druch­ny, druż­bo­wie, itp itd.

Młode druhny

Następ­nie poje­cha­li­śmy do restau­ra­cji, gdzie cze­ka­ło na nas wie­le dań kuch­ni chińś­kiej, DJ oraz słod­ko­ści dla dzie­cia­ków. Menu było boga­te, a dla nas pola­ków bar­dzo egzo­tycz­ne. Od godzi­ny 18 do 21 jedli­śmy, jedli­śmy i jedli­śmy… Nie moż­na było tań­czyć, bo tań­ce mia­ły zacząć się dopie­ro po jedze­niu — czy­li cał­ko­wi­cie ina­czej niż u nas.

Dania na chińskim weselu

Kie­dy już porząd­nie poje­dli­śmy, wte­dy po godz. 21 kel­ne­rzy roz­po­czę­li sprzą­ta­nie wszyst­kie­go ze sto­łów, a Mło­da Para wyszła na par­kiet, aby zapre­zen­to­wać swój pierw­szy taniec.

Pierwszy taniec

Po tań­cu resz­ta gości zaczę­ła się bawić. Na par­kie­cie kró­lo­wał hip hop oraz rap.

Wese­le trwa­ło do pół­no­cy, po czym zosta­li­śmy odwie­zie­ni do hote­lu. Dla nas było to bar­dzo cie­ka­we doświad­cze­nia, gdyż było to nasze pierw­sze zagra­nicz­ne wese­le, na któ­re byli­śmy zapro­sze­ni. Po roz­mo­wie z Can­dy oka­za­ło się, że wese­le nie było cał­ko­wi­cie chiń­skie, mia­ło rów­nież ele­men­ty angiel­skie. Z naszej per­spek­ty­wy wese­le było bar­dzo dobrze przy­go­to­wa­ne i wszyst­ko dzia­ło się zgod­nie ze sce­na­riu­szem przy­go­to­wa­nym przez Pan­ne Mło­dą — jesz­cze raz gratulujemy !

Zapisz się do naszego newslettera
Chcesz być na bieżąco? Wpisz poniżej swój email i dostawaj jako pierwszy informacje o naszych wpisach!
Szanujemy Twoją prywatność