Category

Ameryka

Category

W naszej podró­ży po USA nie mogli­śmy obejść się bez prze­je­cha­nia tra­sy Route 66. Wie­dzie­li­śmy, że chce­my ją zoba­czyć, poczuć i dotknąć. Nie całą, ale jakiś więk­szy frag­ment — to prze­cież kawa­łek bar­dzo cie­ka­wej histo­rii Sta­nów Zjed­no­czo­nych Ame­ry­ki. Kie­dy nad­cho­dził czas opusz­cza­nia nowe­go Mek­sy­ku po wizy­cie w San­ta Fe zde­cy­do­wa­li­śmy, że to jest wła­śnie ten wła­ści­wy moment. Wystar­to­wa­li­śmy z same­go rana z Albu­qu­erque i całą tra­sę jecha­li­śmy aż do miej­sco­wo­ści Wil­liams, czy­li oko­ło 400 mil. Po dro­dze uda­ło nam się zoba­czyć wie­le pozo­sta­ło­ści z cza­sów, kie­dy to tra­są Route 66 prze­jeż­dża­li podróż­ni­cy, łow­cy przy­gód, marzy­cie­le, a nawet prze­stęp­cy.

Tra­sę Route 66 pole­ca­my każ­de­mu, kto chcia­ły poczuć choć tro­chę atmos­fe­rę tam­tych dni. Waż­ne jest jed­nak, aby przy­go­to­wać się do tego odpo­wied­nio wcze­śnie. Dzi­siaj dro­ga 66 zosta­ła zastą­pio­na na wie­lu odcin­kach auto­stra­da­mi i nie zawsze moż­na podą­żać jej szla­kiem.

Po 4 mie­sią­cach podró­ży po Ame­ry­ce Łaciń­skiej dotar­li­śmy do Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Wie­dzie­li­śmy, że zacznie się dla nas nowy etap podró­ży. Wypo­ży­czy­li­śmy auto, bo tak naj­ta­niej i naj­pro­ściej podró­żo­wać po USA. Już po kil­ku dniach odczu­li­śmy jak dwa róż­ne świa­ty prze­mie­rza­my.  W Ame­ry­ce Połu­dnio­wej każ­de­go  dnia pozna­wa­li­śmy mnó­stwo ludzi dzię­ki trans­por­to­wi publicz­ne­mu, a tu jak sar­dyn­ki w pusz­ce prze­mie­rza­my kraj sami. Pró­bu­je­my co jakiś czas wpa­dać do ame­ry­kań­skich rodzin żeby cho­ciaż przez chwi­lę poczuć kli­mat — bez tego nasza podróż na tym kon­ty­nen­cie nie mia­ła­by “duszy”.

Oliwka w gościnie w USA
Oliw­ka w gości­nie w USA

Wszy­scy jeż­dżą auta­mi, na uli­cach czę­sto pust­ki. To co jesz­cze przy­ku­ło naszą uwa­gę to ich wiel­ka potrze­ba prze­strze­ni. W skle­pie mimo że jest dużo miej­sca żeby nas omi­nąć sły­szy­my prze­pra­szam, pro­szę się prze­su­nąć. Do wszyst­kie­go moż­na się przy­zwy­cza­ić. Po tygo­dniu nie robi­ło to już na nas wra­że­nia. Wpa­da­my od cza­su do cza­su do mar­ke­tu żeby uzu­peł­nić bagaż­nik w pro­wiant potrzeb­ny w górach. Noce spę­dza­my na cam­pin­gach. Zoba­czy­li­śmy juz trzy par­ki naro­do­we Sekwo­ja i Yose­mi­te i Redwo­od.

Park Narodowy Yosemite
Park Naro­do­wy Yose­mi­te

Sto­jąc przy Sekwo­jach czu­li­śmy się jak kra­sna­le, drze­wa  są napraw­dę duże, cie­ka­wost­ką jest to, że potrze­bu­ją poża­rów żeby rosnąć. Co roku więc stra­ża­cy gaszą palą­ce się lasy. W Yose­mi­te nie uda­ło nam się zoba­czyć wszyst­kie­go wła­śnie przez poża­ry.

Przy­ro­da na zachod­niej czę­ści USA jest wspa­nia­ła. Dzie­ci roz­ko­szu­ją się z nami, dziel­nie masze­ru­jąc każ­de­go dnia. W Yose­mi­te wyru­szy­li­śmy na spe­cjal­ny szlak w poszu­ki­wa­niu misiów — wszy­scy byli bar­dzo cicho przez cały czas. Cze­ka­li­śmy, cze­ka­li­śmy i nic. Mamy nadzie­ję, że uda nam się jesz­cze zoba­czyć misie — w Kana­dzie lub USA.

Park Narodowy Yosemite
Park Naro­do­wy Yose­mi­te

W par­kach moż­na poroz­ma­wiać z Ran­ge­ra­mi — słu­żą pomo­cą, przy­go­to­wu­ją wyj­ścia edu­ka­cyj­ne na szla­ki. Orga­ni­zu­ją  też pro­gra­my o róż­nej tema­ty­ce zwią­za­nej z par­ka­mi w róż­nych godzi­nach w cią­gu dnia. Uda­ło nam się być na opo­wia­da­niu o niedź­wie­dziach oraz byli­śmy na ogni­sku pod­czas któ­re­go opo­wia­da­no o histo­rii par­ku i śpie­wa­no pio­sen­ki. Prze­szli­śmy tak­że jed­ną edu­ka­cyj­ną tra­sę wraz z Ran­ge­rem.

Ranger w USA
Ran­ger w USA

Przez misie Domi­ni­ka nie spa­ła przez pierw­sze 2 noce w par­ku, cze­ka­ła czy przyj­dą. Praw­da jest jed­nak taka, że misie sły­chać tyl­ko wte­dy, gdy na coś sta­ną. Pro­blem poja­wia się, gdy nie zabez­pie­czy się jedze­nia w odpo­wied­ni spo­sób — nale­ży przede wszyst­kim scho­wać jedze­nie do bear box’a — nawet pusz­ki.  W prze­ciw­nym wypad­ku może być już napraw­dę nie­bez­piecz­nie. W przy­pad­ku kie­dy miś dosta­nie się do jedze­nia i zaczy­na robić szko­da, czę­sto ochro­na par­ku zmu­szo­na jest zabić zwie­rzę.

Uda­ło nam się rów­nież odwie­dzić trzy mia­sta w dro­dze do Kana­dy — Los Ange­les, San Fran­ci­sco oraz Seat­tle. W San Fran­ci­sco prze­szli­śmy cały most — podob­no każ­dy kto chce być na  zawsze z dru­gą  oso­bą musi przejść cały most….

Most w San Francisco
Most w San Fran­ci­sco

Nasze jedze­nie w porów­na­niu do Ame­ry­ki Połu­dnio­wej jest bar­dzo ubo­gie, a tam­te sma­ki cięż­kie do odkry­cia tutaj. Uda­ło nam się jed­nak kupić chleb w San Fran­ci­sco za 3,5 dola­ra. Sma­ko­wał jak pol­ski. Po 4 mie­sią­cach ugo­to­wa­li­śmy też rosół i zro­bi­li­śmy klu­ski ślą­skie pycha….

Polski obiad w USA
Pol­ski obiad w USA

W dro­dze do Kana­dy zatrzy­ma­li­śmy się w Redwo­od Natio­nal Park. Byli­śmy tam dość krót­ko — 2 godzi­ny,  gdyż pogo­da nie sprzy­ja­ła na dłu­gie wędrów­ki. Prze­szli­śmy tra­sę z Ran­ge­rem i dowie­dzie­li­śmy się mnó­stwo cie­ka­wych infor­ma­cji o tych drze­wach. Było bar­dzo magicz­nie z racji kli­ma­tu, a zie­leń któ­ra nas ota­cza­ła urze­kła nas bar­dzo. Pięk­ny park — pole­ca­my!

Usługa pakowania paczki w Meksyku

Mek­syk był naszym pierw­szym pań­stwem z któ­re­go wysła­li­śmy pacz­kę z podró­ży. Musie­li­śmy to zro­bić głów­nie po to, aby jesz­cze bar­dziej odchu­dzić nasz bagaż. Podró­żuj lek­ko, to nasze mot­to…

Czytaj dalej

Jukatan

Juka­tan był dokład­nie taki jak prze­wi­dy­wa­li­śmy — dro­gi i mega tury­stycz­ny. Gdy­by nie kil­ka miejsc któ­re chcie­li­śmy odwie­dzić chy­ba nie zapu­ści­li­by­śmy się w te rejo­ny. Na Juka­ta­nie spę­dzi­li­śmy dzie­więć dni. Przez ten czas byli­śmy w miej­scach magicz­nych i nie­sa­mo­wi­tych, cho­ciaż cza­sa­mi czu­li­śmy się jak na Kru­pów­kach.

Cancun

Nasze woja­że roz­po­czę­li­śmy od Can­cun, miej­sca do któ­re­go przy­jeż­dża­ją tysią­ce tury­stów z całe­go świa­ta. Pla­że, któ­re moż­na tam spo­tkać są napraw­dę nie­sa­mo­wi­te, cho­ciaż śmia­ło mogli­by­śmy podać przy­kła­dy, któ­re biją na gło­wę tutej­szy błę­kit Morza Kara­ib­skie­go. Spę­dzi­li­śmy na pla­ży pora­nek i wie­czór dane­go dnia i było to w zupeł­no­ści wystar­cza­ją­ce.

Cancun i wypoczynek na plaży
Can­cun i wypo­czy­nek na plaży

W Can­cun gdy­by nie ich malut­kie lokal­ne cen­trum, któ­re uda­ło nam się odna­leźć nigdy nie poczu­li­by­śmy ani gra­ma mek­sy­kań­skie­go kli­ma­tu. Dosko­na­łe lokal­ne jedze­nie i bar­dzo mało — zale­d­wie garst­ka tury­stów. Mamy nadzie­ję, że praw­dzi­wy Mek­syk uda nam się jesz­cze odna­leźć — szcze­gól­nie w sto­li­cy i na połu­dniu kra­ju.

Cancun - panie przygotowują nasze tacos
Can­cun — panie przy­go­to­wu­ją nasze tacos
Cancun i sosy do wyboru do koloru
Can­cun i sosy do wybo­ru do kolo­ru

Chitzen Itza I Valladolin

Do Chit­zen Itza dotar­li­śmy z Val­la­do­lin — miej­sco­wo­ści poło­żo­nej zale­d­wie 40min dro­gi od nasze­go pierw­sze­go mia­sta Majów.

Valladolin
Val­la­do­lin

Mia­sto jest dość małe, ale bar­dzo spo­koj­ne i sym­pa­tycz­ne. Dobrą kuch­nię zna­leź­li­śmy na samym koń­cu pawi­lo­nu znaj­du­ją­ce­go się tuż obok cen­tral­ne­go par­ku. Szef kuch­ni i wła­ści­ciel nie­by­wa­le dobrze znał się na tym co robi. Poni­żej kil­ka zdjęć z jego dzieł. Dzie­ci były zado­wo­lo­ne — zarów­no pierw­sze, jak i dru­gie danie bar­dzo im sma­ko­wa­ło.

Meksyk i Valladolin - posiłek
Mek­syk i Val­la­do­lin — posi­łek
Meksyk i Valladolin - zupka dla Kacpra
Mek­syk i Val­la­do­lin — zup­ka dla Kac­pra

Chit­zen Itza powi­ta­li­śmy z same­go rana jako jed­ni z pierw­szych. Byli­śmy przy tym bar­dzo głod­ni — rano w Val­la­do­lin nie mogli­śmy nic kupić, gdyż wszyst­kie skle­py były poza­my­ka­ne. Za nasz głód i brak pro­wian­tu zapła­ci­li­śmy bar­dzo sło­no. Wszyst­ko było strasz­nie dro­gie — spró­buj­cie sobie wyobra­zić, że dla przy­kła­du za samo zosta­wie­nie baga­żu (2szt) zapła­ci­li­śmy 200 peso, czy­li jakieś 45zł….

Same mia­sto Majów napraw­dę zro­bi­ło na nas olbrzy­mie wra­że­nie, a samą ich kul­tu­rę będzie­my chcie­li jesz­cze bar­dziej zgłę­bić. To co ujmu­je uro­ku temu miej­scu to olbrzy­mie ilo­ści tury­stów oraz dzie­siąt­ki kra­mów z pamiąt­ka­mi roz­ło­żo­ny­mi na każ­dej ścież­ce. Oliw­ka pod­czas naszej roz­mo­wy z jed­nym ze sprze­daw­ców dosta­ła od nie­go kalen­darz Majów wraz z wyja­śnio­nym sys­te­mem licz­bo­wym (20).

Informacje o Majach
Infor­ma­cje o Majach

Cały kom­pleks to wspa­nia­ła histo­ria, wie­le jed­nak zosta­ło jesz­cze do wyja­śnie­nia. Jed­ną z cie­ka­wo­stek doty­czą­cych Majów jest fakt, iż gra­li oni w pił­kę. Nie była to pił­ka noż­na — do gry uży­wa­li jedy­nie  bio­der i gór­nej czę­ści ud. Na pew­no cie­ka­wym doświad­cze­niem jest zoba­cze­nie na wła­sne oczy “scho­dzą­ce­go smo­ka”, ale ten feno­men moż­na zoba­czyć tyl­ko w okre­ślo­nym cza­sie.

Chitzen Itza
Chit­zen Itza

 

Cozumel

O tej wyspie, któ­ra sły­nie z prze­pięk­nej rafy kora­lo­wej napi­sa­li­śmy już tutaj. Mamy nadzie­ję, że uda nam się tam jesz­cze tra­fić, bo rafa na Cozu­me­lu jest napraw­dę nie­sa­mo­wi­ta, a nam zosta­ło jesz­cze wie­le do odkry­cia.

Tulum I Majowie

Do Tulum dotar­li­śmy wprost z Cozu­me­la. Było dość póź­no i zna­le­zie­nie noc­le­gu zaję­ło nam tro­chę cza­su. Osta­tecz­nie spa­li­śmy w cał­kiem nowym hoste­lu w dormi­to­rium. Kac­per był bar­dzo zado­wo­lo­ny, gdyż nad naszy­mi gło­wa­mi cho­dzi­ła różo­wa jasz­czur­ka. Była z nami przez cały czas — mamy nadzie­ję, że tęsk­ni za nim tak jak on…

W Tulum odwie­dzi­li­śmy por­to­we mia­sto Majów. Mimo, że było bar­dzo małe wywar­ło na nas duże wra­że­nie. Jakie to musia­ło być nie­sa­mo­wi­te i zasta­na­wia­ją­ce, kie­dy to Hisz­pa­nie pod­pły­wa­jąc do mia­sta zoba­czy­li fort, któ­ry miał tyl­ko trzy mury obron­ne — z tyłu i po bokach. Żad­nej obro­ny od stro­ny morza. Co wię­cej jego poło­że­nie w błę­ki­cie morza przy pięk­nej pla­ży musia­ło być dla nich nie­sa­mo­wi­te.

Tulum
Tulum

Cenoty — nowe i piękne doświadczenie

To było nasze kolej­ne cie­ka­we doświad­cze­nie na Juka­ta­nie. Pły­wa­nie w ceno­cie to czę­sto pły­wa­nie w zala­nej wodą jaski­ni. Wyobraź­cie sobie, że zale­wa­cie wodą jaski­nię i zaczy­na­cie tam pły­wać. Taka woda tutaj na Juka­ta­nie w ceno­tach jest wyjąt­ko­wo czy­sta i błę­kit­na. Dosko­na­le widać tutaj nie tyl­ko for­ma­cje skal­ne, ale rów­nież ryb­ki i dno, któ­re cza­sa­mi jest napraw­dę głę­bo­ko. Oliw­ce bar­dzo się podo­ba­ło, jed­nak było tam dla niej tro­chę za zim­no. Kac­per nato­miast w wodzie wytrzy­mał jedy­nie chwil­kę.

Oliwka z tatą w cenocie
Oliw­ka z tatą w ceno­cie

 

Translate »
Zapisz się do naszego newslettera
Chcesz być na bieżąco? Wpisz poniżej swój email i dostawaj jako pierwszy informacje o naszych wpisach!
Szanujemy Twoją prywatność